Orlando
Magic przegrało już 3 mecz z rzędu, tym razem we własnej hali z NY Knicks
97:80. Złą passe przełamali gracze Chicago Bulls, którzy wygrali u siebie z
Boston Celtics.
Czas na
rozstanie
Magic
na przełomie kilku dni przegrali Knicks
zarówno u siebie jak i na wyjeździe. To, że w Orlando źle się dzieje nie jest
niczym nowym, jednak jak dotąd nie nabierało to aż tak medialnego szumu. Za złe
wyniki na pewno odpowiedzialny jest brak czołowego strzelca drużyny Anderosona,
który boryka się z urazem ale i napięcia na linii Howard – Gundy.

Wczorajszej nocy sytuacja była aż nadto widoczna. Dwight zdobył zaledwie 8 punktów i zbiórek a jego drużyna przegrała z „bajzlem” z Nowego Jorku aż 16 punktami. Od początku spotkania gospodarze nie radzili sobie z szeroką kadrą Knicks. Melo, Smith, Douglas robili na boisku co chcieli.
Najwięcej
punktów w spotkaniu zdobył Anthony – 19 w zaledwie 29 minut, po stronie Magic
najlepszym strzelcem był Richardson z 16 punktami.
Przełamanie
Bulls
Chicago
Bulls po 2 porażkach z Thunder i Rockets wygrali u siebie z Boston Celtics 93:86.
W zespole jeszcze nie zagrał Rose, który do skaldu AM wrocić w meczu z Knicks.
Pierwsza
połowa spotkania należała do Celtics, którzy do szatni schodzili z 11 punktami
przewagi. W drugiej połowie do ataku rzucili się Bulls, świetne trójki Watsona
i Lucasa oraz świetna gra zespołowa w końcówce były kluczem do sukcesu. Świetnie
funkcjonowała też obrona szczególnie w sferze podkoszowej. Najwięcej punktów w
meczu zdobył Deng 26, po stronie Celtics najlepszym strzelcem był Pierce z 22
punktami. Bulls z bilansem 43-13 są najlepsi w lidze.
Wyniki
pozostałych spotkań:
Washington
Wizzards – Detroit Pistons 94:99
Los
Angeles Clippers – Sacramento Kings 93:85
Skrót nocy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz