Suns wygrywa
u siebie z Lakers, którzy są osłabieni brakiem Bryanta i zbliża się do play
off. Po ostatnim nie udanym meczu, Howard udowadnia że jest najlepszym centrem
ligi zdobywając 20 punktów i 22 zbiórki.
Redick
wygrywa mecz
Cała
Ameryka żyje konfliktem na linii Howard - Van Gundy, nagłośnionym po wywiadzie
przed meczem z Knicks. Howard odcinał się od rozmów na ten temat i wczorajszej nocy
pokazał świetną grę zdobywając big double-double.
To
był bardzo ważny mecz dla Magic a przede wszystkim dla trenera Van Gandy.
Sixers obecnie przezywają kryzys, to nie ta sam drużyna co na początku sezonu,
brakuje im wyraźnego lidera, a Ingoudala na pewno takim nie jest. Początek
meczu był dla zespołu z Orlando, którzy szyko odskoczyli na kilka punktów i po
pierwszej kwarcie wygrywali 5 punktami. Druga kwarta to popis zespołowej gry
Sixers i dobrej gry w obronie. Z dystansu trafiał Williams i Meeks, świetnie
asystował Ingoudala i gospodarze do szatni schodzili z 8 punktową przewagą.
Trzecia odsłona to znowu dominacja Magic. Dobry moment miał Big Baby, w końcu
za „3” zaczęli trafiać Nelson i Richardson. W 4 kwarcie do zwycięstwa Magików
poprowadzili Howard i Redick, który był nie do powstrzymania, rzucał za „3”, z
pół dystansu i ostatecznie goście wygrali 88:82.
Howard
zdobył 20 punktów mimo słabej skuteczności z gry 4/14, jednak był bardzo często
faulowany. Zdobyła aż 22 zbiórki w tym 9 ofensywnych, 23 punkty dołożył Davis i
19 Redick. Philadelphia 76ers była jak dotąd pewnym kandydatem do play off,
jednak patrząc na ich nie równą i szarpaną grę można mieć wątpliwości. W tabeli
spadają coraz niżej, obecnie zajmują 7 miejsce tabeli i będą walczyć z Knicks i
będącymi w gazie Bucks.
Suns rozbija
Lakers
Pheonix
Suns wygrali u siebie z Los Angeles Lakers 125:105. Pomogła im w tym absencja
Bryanta, który ma kontuzje lewej stopy, na meczu pojawił się w usztywnieniu.
Dzięki porażce Nuggets, drużyna Gortat zbliżyła się do ósmego miejsce w
konferencji i traci tylko 2 zwycięstwa jednak czeka ją trudne tournee
wyjazdowe.
Lakers
pod nieobecność Bryanta skupili się na grze swoich podkoszowych Gasola i Bynuma.
Hiszpan był najlepszym strzelcem w meczu zdobywając 30 punktów, zaliczył też 13
zbiórek. Ogromne problemy z pokryciem i upilnowaniem gwiazdy jeziorowców miał
Frye. Z środkowym Lakers dobrze w obronie radził sobie Marcin Gortat(zablokował go 3 razy), wprawdzie Bynum zdobył 23 punkty ale trafił tylko 10 z 27 rzutów z
gry. W ataku Gortat łatwo oszukiwał rywala pick and rollami zagrywanymi z Nashem. Kluczem do sukcesu Suns była świetna
gra zawodników obwodowych. W drugiej kwarcie świetnie zagrał Brown, który w
meczu zdobył 24 punkty. W 4 kwarcie za trzy punkty trafiał Redd, Nash i Brown,
którzy byli nie do zatrzymania.
Najlepszym
strzelcem w drużynie Słońc był Brown z 24 punktami, oczko mniej miał rezerwowy
Redd. Steve Nash zdobył 13 punktów i zaliczył 11 asyst. Gortat zakończył spotkanie
z dorobkiem 14 punktów, 9 zbiórek i 4 bloków. Zespół z Arizony czekaja teraz
bardzo trudne decydujące mecze wyjazdowe z drużynami z Minnesoty, Memphis, Huston,
San Antonio. Właściwie do końca sezonu pozostały same trudne mecze dla Suns z
Nuggets, Clippers, Jazz, czyli z bezpośrednimi rywalami o play off. Kończyć
sezon zasadniczy będą u siebie z Spurs.
Wyniki
pozostałych spotkań:
Boston
Celtics – Indiana Pacers 86:72
Atlanta
Hawks – Charlotte Bobcats 116:96
Dallas
Mavericks – Memphis Grizzlies 89:94
Minnesota
Timberwolves – New Orlean Hornets 90:99
Portland
Trail Blazers – Milwaukee Bucks 94:116
Sacramento
Kings – Los Angeles Clippers 94:109
Denver
Nuggets – Golden State Warriors 97:112
Skrót
wczorajszej nocy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz